Warzywny półmisek.

Lato w pełni, a gdzie te wakacje ??? Tęsknię za czasami, gdy wraz z końcem roku szkolnego rozpoczynał się czas błogiego lenistwa… Przyznam szczerze, że teraz wakacje są dla mnie czasem wzmożonej pracy – córka wkraczająca w wiek nastoletni w domu to nie lada wyzwanie, a i codzienne obowiązki i praca nie chcą dać mi odetchnąć. Z utęsknieniem wyczekuję wyjazdu i choć nie będzie on totalną sielanką (w końcu jedziemy z dziećmi), będzie wspaniałą odmianą i czasem, który z pewnością naładuje mi nieco akumulatory. Ale to jeszcze, jeszcze…

Pustka w głowie, totalny brak pomysłu na obiad. Znacie to?

Bez konkretnego planu wrzuciłam do parowaru wszystkie warzywa, jakie wpadły mi w ręce.  Ze względu na różny czas gotowania, robiłam to stopniowo. Najpierw marchew, następnie ziemniaki, kapusta i na sam koniec brokuł.

Finalnie otrzymałam półmisek pełen warzyw. Jak zawsze było kolorowo i smaczniej niż mogłoby się z początku wydawać.

Składniki:

  • marchewki
  • ziemniaki
  • 1/2 młodej kapusty
  • brokuł

 

  • masło
  • ziarna sezamu
  • 1 łyżka miodu
  • szczypta kardamonu
  • koperek
  • sól

 

Wykonanie:

  1. Warzywa ugotowałam na parze (równie dobrze można ugotować je w wodzie – każde osobno).
  2. Ziemniaki podałam polane masełkiem i posypane posiekanym zielonym koperkiem.
  3. Ugotowaną w całości marchewkę wrzuciłam na rozgrzaną patelnię z odrobiną masła. Polałam miodem, oprószyłam szczyptą mielonego kardamonu i lekko podsmażyłam. Były słodkie i błyszczące – zniknęły jako pierwsze.
  4. Kapustę ugotowałam, pokroiłam w ćwiartki i podsmażyłam chwilę na maśle.
  5. Ugotowane brokuły polałam lekko masłem i posypałam uprażonymi ziarnami sezamu.

 

Warzywny półmisek okazał się hitem, a brak pomysłu przerodził się w smaczny, letni obiad. Przepisem tego bym nie nazwała, ale pomysł na brak pomysłu to chyba trafne określenie…

Smacznego :)

4 Odpowiedzi

  1. Takie warzywka to ja rozumiem. Wyglądają idealnie, a smakują zapewne jeszcze lepiej. Uwielbiam warzywa, ale z dodatkiem jakiegoś mięsa :)

    1. No tak, taki posiłek jest typowo “dziewczyński”. Mój mąż też lubi, gdy na talerzu króluje mięso. Ja jestem jednak zdania, że w taką pogodę nie ma nic lepszego niż warzywa i owoce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *